– Kalendarium


  • 1898-1912

Tadeusz Piotr Potworowski urodził się 14 czerwca 1898 roku w Warszawie. Ojciec, Gustaw Seweryn, inżynier technolog, ukończył studia w Petersburgu. Był wspólnikiem i dyrektorem fabryki motorów Diesla “Perkun” przy ulicy Grochowskiej w Warszawie. Matka – Jadwiga z domu Wyganowską. Piotr miał dwóch braci, Stefana urodzonego w 1899 roku i Jana urodzonego w 1900 roku. Dziadkowie – Piotr i Malwina z domu Moczulska – mieszkali w Płocku, mieli jednego syna Gustawa Seweryna i trzy córki. Rodzina Gustawa Seweryna mieszkała w Warszawie kolejno przy ulicy Chłodnej, Widok, Foksal, a później, kiedy warunki materialne poprawiły się przy ulicy Hortensja, w dużym pięknym domu, gdzie były “dwie windy, marmurowe schody z dywanami i portier”. Tadeusz Piotr Potworowski opowiadał, że pierwsze zapamiętane “obrazy”, które zrobiły wrażenie na dzieciach, to widziane przez okno barwne uroczystości pogrzebowe na pobliskim cmentarzu prawosławnym oraz konna straż ogniowa wyjeżdżająca z hałasem z remizy strażackiej po drugiej stronie ulicy. Brat matki był malarzem samoukiem, z wielką pasją oddającym się temu zajęciu. Rozbudziło to w dzieciach chęć do malowania i rysowania. Pierwsze nauki bracia pobierali w domu, później Piotr uczył się w Szkole Jeżewskiego i Konopczyńskiego. Sytuacja materialna rodziny była dobra. Wakacje spędzali we własnej willi w Kazimierzu nad Wisłą.

W 1913 roku wielki cios spotkał rodzinę Potworowskich, bowiem tego roku matka zginęła tragicznie w Zakopanem. Piotr bardzo przeżył tę stratę, kochał matkę i czuł się z nią mocno związany. Była osobą pełną temperamentu i bardzo lubianą. W latach 1914 – 1917 bracia spędzali lato w Kazimierzu. Przyjechał tu Anglik – student z Oksfordu, który miał uczyć chłopców angielskiego. Rezultat był jednak niewielki, gdyż nauczyciel wolał mówić po francusku, a chłopcom to odpowiadało. Ojciec przebywał w tym czasie w Ostendzie.

Po wybuchu wojny bracia zostali wysłani do ciotki Łopacińskiej (z domu Potworowskiej), do majątku Leonpol nad Dźwiną. Tu po raz pierwszy Potworowski zobaczył rysunki Stanisława Wyspiańskiego. Była tam też na wakacjach bliska krewna, córka generała Zajączka. U niej znajdował Piotr poparcie, kiedy w 1915 roku zamieszkał z braćmi w Moskwie (u ciotki Jeżewskiej). Piotr uczęszczał do polskiego gimnazjum dla ewakuowanych Polaków. Zachowały się pisane przez niego listy ilustrowane patriotycznymi lub żartobliwymi rysunkami. Po ukończeniu gimnazjum Potworowski wstąpił do I Pułku Ułanów Korpusu Polskiego gen. Dowbora Muśnickiego, nazwanego później Pułkiem Ułanów Krechowieckich. Wziął udział w bitwie pod Krechowcami.

  • 1918-1919

Po powrocie do Warszawy Potworowski rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, lecz trwało to krótko, ponieważ został ponownie zmobilizowany (do tego samego pułku). W walce z Ukraińcami brat Piotra, Jan, został ranny. Wzięty do niewoli zmarł w szpitalu w Trembowli. Tadeusz Piotr ukończył podchorążówkę i już jako podporucznik brał udział, razem z bratem Stefanem, w kampanii bolszewickiej. Ranny w walkach pod Zamościem znalazł się w szpitalu. 

  • 1920-1921

Potworowski postanawia zostać malarzem. Ojciec obiecuje mu pomoc. Po demobilizacji podejmuje naukę w szkole Konrada Krzyżanowskiego w Warszawie pod kierunkiem Adama Rychtarskiego. Jak wspominał: wstrząsem dla niego było zobaczenie rysunków i sztychów Rembrandta. Zaczyna dużo rysować i malować jak w transie. Poznaje Janusza Strzałeckiego. Już wtedy pociągało Potworowskiego wszystko co nowe. Poznał Mieczysława Szczukę i z zainteresowaniem obejrzał jego pierwszą wystawę kompozycji abstrakcyjnych dzieł. Był pod wrażeniem osobowości artysty, jego awangardowej postawy i wszechstronnych zainteresowań obejmujących również zagadnienia architektury, grafiki, plakatu czy filmu. W tym samym czasie sam namalował kilka abstrakcyjnych kompozycji. 

  • 1922-1923

Potworowski przenosi się, za namową Janusza Strzałeckiego, do Krakowa. Zjawił się w Akademii Sztuk Pięknych jeszcze w mundurze, z mauzerem u pasa i – jak wspominał – gotów był walczyć, gdyby go nie chciano przyjąć. Obyło się jednak bez przeszkód i zjawił się ze sztalugami w pracowni Prof. Józefa Pankiewicza oznajmiając, że tu będzie malować. “Zadzierzysty ułan” – mówili o nim koledzy. Pankiewicz wrócił do kraju po dłuższym pobycie we Francji i Hiszpanii. Przybliżał studentom malarstwo zachodnioeuropejskie, a szczególnie francuskie, którego był wielbicielem. Słuchali go z zaciekawieniem, odkrywał przed nimi tajniki warsztatu, a także uczył myślenia. Obrazy jego świadczyły, że był dobrym malarzem, chociaż nie wzbudzały zachwytu wśród studentów. Kiedy Potworowski przybył do pracowni, byli już w niej Jan Cybis, Hanna Rudzka (wkrótce żona Cybisa), Zygmunt Waliszewski i Józef Czapski – dwaj ostatni przeszli z pracowni Wojciecha Weissa. Obrazy Waliszewskiego nie podobały się Potworowskiemu, zarzucał im, że wyglądają jak ilustracje. Zainteresowały go natomiast obrazy Cybisa, bo miały gęstą materię farby, która była jak mówił  fr. lumineuse (świetlne) i tworzyła światło. Również formistyczne obrazy Józefa Jaremy uznał za ciekawe.

Potworowskiemu odpowiadała panująca w pracowni chęć zerwania ze sztuką zrutynizowaną oraz waga, jaką przywiązywano do koloru. Potworowski odnosił się z niechęcią do Pankiewicza, niewątpliwie jednak zajęcia w jego pracowni wpłynęły na kulturę kolorystyczną Potworowskiego, choć ogromną rolę odgrywał jego wrodzony smak, talent i niezwykła wrażliwość na kolor. Potworowskiego wciąga atmosfera tętniącego życiem Krakowa, do którego przybywali po latach wojny z różnych stron i środowisk ludzie o różnych poglądach, głównie młodzi. Przysłuchiwał się gorącym dyskusjom na spotkaniach literatów i artystów, wśród nich entuzjastów formizmu, w klubach “Gałka Muszkatołowa” i “Esplanada”. Oddychał atmosferą tak odpowiadającej mu awangardy. W czasie wakacji 1923 roku zaprosił kolegów do domu w Kazimierzu. Potworowski włącza się z zapałem do przygotowań związanych z wyjazdem grupy studentów do Paryża. Zakładają Komitet Paryski (K.P. – stąd nazwa kapiści). W celu zdobycia środków materialnych organizowali rozmaite imprezy, m.in. widowiska teatralne. Ich głównym animatorem był Józef Jarema, który wystawił własne futurystyczne sztuki “Serce pani Agnieszki” czy “Napoleon w elektrowni” (Cybis zagrał główną rolę).

  • 1924-1925

Wyjazd do Paryża nastąpił we wrześniu 1924 roku w następującym składzie: Jan Cybis, Józef Czapski, Seweryn Boraczok, Artur Nacht-Samborski, Tadeusz Piotr Potworowski, Hanna Rudzka-Cybisowa, Janusz Strzałecki, Marian Szczyrbuła, Zygmunt Waliszewski. W Paryżu dołączył do nich mieszkający tam Jacek Puget, po roku Dorota Seydenmannowa i nieco później Stanisław Szczepański. Młodzi malarze są pod wielkim wrażeniem dzieł oglądanych w muzeach paryskich i na wystawach.

Pankiewicz zaleca im kopiowanie wybitnych obrazów w Luwrze (Potworowski wykonał m.in. kopię obrazu Delacroix Lew i pejzażu Corota). Uwagę ich przyciąga przede wszystkim Paul Cezanne oraz Pierre Bonnard, chociaż Cybisa nie od razu urzekło malarstwo Bonnarda. Potworowskiego interesuje też Henri Matisse, Pablo Picasso, Georges Braque, zwraca uwagę również na nowe prądy w sztuce lat dwudziestych. U Bonnarda natomiast odkrywa, obok ukazania nieograniczonych możliwości tkwiących w kolorze, tak ważny dla niego porządek konstrukcji obrazu, który kryje się pod powierzchnią pozornej przypadkowości. Potworowskiego zajmują inne problemy niż te, które stawia przed swoimi uczniami Pankiewicz.

Szukając własnej drogi, uczęszcza przez pewien czas do pracowni Fernanda Legera, gdyż tu znajduje odpowiadające mu dążenie do zdecydowanej strukturalności obrazu, opartej na dynamicznych rytmach, a równocześnie wyważonej. Był to też początek trwałej przyjaźni z Tytusem Czyżewskim. Razem zwiedzają Paryż, muzea, odwiedzają pracownie artystów, m.in. mieszkającego od dawna w Paryżu Tadeusza Makowskiego. Czyżewski miał już za sobą okres formizmu i w tym czasie bliższe mu były zainteresowania kolorystyczne, a operował kolorem żywym i mocnym.

Na początku zamieszkali w dormitorium Lycee Jansson de Sailly na rue de Pompe. Cała grupa żyła w atmosferze wielkiej przyjaźni. Potworowski był skarbnikiem, Czapski – ze względu na najlepszą znajomość francuskiego – “ministrem spraw zagranicznych”. Pomagał on w nawiązywaniu kontaktów i uzyskaniu zamówień, gdyż miał rozległe powiązania także w sferach arystokracji. Później podzielili wspólne pieniądze i każdy żył na własną rękę. Potworowski zamieszkał na Montparnasse. Trudne warunki materialne zmuszały do podejmowania rozmaitych prac zarobkowych. Próbował różnych prac, m.in. jako bibliotekarz u hr. Orłowskiego, ale najczęściej wykonywał różne przedmioty użytkowe – malowane parawany, wachlarze i ozdobne kasety. 

Wiosną 1925 roku wybrał się na południe, gdzie odwiedził Eugeniusza Eibischa w La Ciotat. Zamieszkał w małym hoteliku w Marsylii w pobliżu portu. Chciał zrealizować swoje marzenia o dalekich podróżach zawarł znajomość z kapitanem małego handlowego żaglowca “Aimee-Marie” i został przyjęty jako członek kilkuosobowej międzynarodowej załogi. Płynęli z ładunkiem wzdłuż wybrzeży północnej Afryki.

Zwiedził więc Potworowski Tunis, Maroko, Algier, Kartaginę. Wspominał tę sześciomiesięczną wyprawę jako najpiękniejsze dni w życiu. Zaczęła się wtedy trwająca przez całe życie fascynacja morzem, która znalazła odbicie w jego dalszej twórczości. Z podróży Potworowski przywiózł wiele rysunków robionych lekką kreską.

Jesienią wrócił do Paryża, żeby malować. Przyjął też zamówienie na wykonywanie modeli dawnych okrętów, do czego przygotowywał się starannie w Musee de Maritime. Czasem pomagał mu przy tej pracy Jacek Puget (budowanie modeli okrętów pozostało do końca życia jednym z ulubionych zajęć Potworowskiego). Również przy dekoracji sali na słynny bal zorganizowany przez kapistów jesienią 1925 roku w Salle d’ Agriculture wykorzystał Potworowski motyw statków.

“Sufit przedstawiał głębię morską, w której pływały ryby i różne potwory, pod sufitem zawieszone były statki, a po drabinach wspinały się anioły z worków z trocinami” – wspomina Hanna Rudzka-Cybisowa. Zygmunt Waliszewski i Jan Cybis także uczestniczyli w projektowaniu wystroju sali. Józef Pankiewicz natomiast zrzekł się protektoratu nad balem w ostatniej chwili, funkcję tę objęli Pablo Picasso i księżna Dolly Radziwiłł. Na balu zjawił się cały Montparnasse – cały Paryż. Przybył Pierre Bonnard, Jean Cocteau, Constantin Brancusi, Olga Boznańska, Leopold Zborowski i wielu arystokratów zaproszonych przez Józefa Czapskiego. Bal miał wielkie powodzenie – nie przyniósł jednak spodziewanych zysków.

W latach 1926-1927 Potworowski urządza pracownię przy 22 Avenuedu Maine w sąsiedztwie rzeźbiarza Augusta Zamoyskiego. Ciągle poszukuje własnej drogi. Maluje inaczej niż koledzy – czasem, jakby z przekory, płasko jak kolorowe pocztówki. Dużo czyta – Stendhala, do którego często wracał i nawiązywał, Cocteau, Alain-Fourniera. Wcześniej już interesowali go filozofowie niemieccy – Schopenhauer, Nietzsche.

Pod wpływem Jana Cybisa członkowie grupy postanowili nie wystawiać swoich obrazów, aż do osiągnięcia jak najwyższego poziomu. Wytrwali w tym postanowieniu aż do roku 1930, autorytet Cybisa i jego wymagania odczuwali jednak czasem jako ciężar. Potworowski nie zgadzał się z tym i zaczął jako pierwszy uczestniczyć w wystawach.

Już w 1926 roku wziął udział, m.in. obok Tytusa Czyżewskiego, Eugeniusza Eibischa, Romana Kramsztyka, w Salonie Niezależnych w Palais de Bois-Porte Maillot w Paryżu, wystawiając obraz “Czarny statek”. Obraz malowany był – jak mówił Potworowski – bardzo prostymi środkami o schematycznie ujętej bryle statku. Czarny statek zakupiony został przez marszanda z Brukseli. W następnym roku na Salonie Niezależnych w Grand Palais eksponowane były obrazy “Żaglowce na morzu” i “Bitwa między flotą polską i szwedzką” – jakby cienie przezroczyste okrętów, prawie abstrakcyjne. Potworowski mówił, że sam nie wie, dlaczego dał taki tytuł.

W tym czasie nadeszła z Krakowa wiadomość o założeniu w Paryżu filii Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierownictwem Prof. Józefa Pankiewicz. Ponieważ większość z grupy kapistów nie miała jeszcze dyplomów, przyjęci zostali tylko Cybis i Waliszewski, ci jednak na znak protestu zrezygnowali.

  • 1928-1929

Potworowski sześć tygodni spędza w Anglii. Zwiedza Oksford, Walię i przebywa dłuższy czas w Londynie, gdzie w niedużej Claridge Gallery na Brook Street w centrum miasta na wystawę zatytułowaną “SailingShips” – przedstawia 19 prac o tematyce morskiej. Wśród 6 obrazów olejnych znalazła się “Bitwa pomiędzy flotą polską i szwedzką”, “Żaglowce na morzu” akwarele przedstawiały okręty z czasów Ludwika XV i Ludwika XVI.

Artysta wystawia także modele statków: XVIII-wieczną fregatę i hiszpański galeon “Santa Maria” Krzysztofa Kolumba. Odnaleziony w Londynie katalog tej wystawy zawiera spis eksponowanych dzieł. W tym samym czasie wystawiali tam Stanisław Noakowski i Stefan Felsztyński. Wystawę otworzył polski minister Skirmunt, co spotkało się w Polsce z zarzutem, że to zbyt mała wystawa na tak uroczyste otwarcie.

Potworowski zawiera znajomości i zaprzyjaźnia się z angielskim grafikiem Billem Hayterem oraz francuskim malarzem surrealistą Andre Massonem. W konkursie malarskim ogłoszonym przez ambasadora Polski i Związek Polskich Artystów w Paryżu najwyższe nagrody przypadły członkom Komitetu Paryskiego. Nagrodzono obrazy: S. Boraczoka, J. Cybisa, A. Nachta, J. Strzałeckiego i Z. Waliszewskiego. Werdykt wydało jury w składzie: G. Rouault, O. Friesz, R. Dufu, A. Salmon i J. Pankiewicz. Pokaz wyróżnionych prac odbył się w pracowni Augusta Zamoyskiego. Była to pierwsza wspólna nieoficjalna jeszcze wystawa członków Komitetu Paryskiego. Odniosła sukces – Gertrude Stein kupiła dwa obrazy J. Cybisa. Mieszkająca w Paryżu Angielka Gladys (Claire) Reynolds Chancerelles pośredniczyła nieraz w sprzedaży obrazów i innych prac, głównie do Anglii. Lubiła Polaków, wielokrotnie też była w Polsce, którą uważała za swoją drugą ojczyznę. Lata okupacji spędziła na polskich kresach.

Na jednym z przyjęć u Claire Chancerelles poznał Potworowski Magdalenę Mańkowską, studentkę antropologii, która pod koniec 1928 roku przyjechała z Brukseli na dalsze studia do Paryża. W kwietniu 1929 roku Potworowski i Magdalena Mańkowska zawarli związek małżeński.

  • 1930-1932

Na przełomie marca i kwietnia 1930 roku w Galerie Zak w Paryżu przy Saint-Germain-des Pres miała miejsce pierwsza wystawa kapistów (otwarcie 28 marca 1930 roku). Odwiedzano tę wystawę bardzo licznie, w tym tak znane osoby jak Gertrude Stein czy Edouard Vuillard. W maju Potworowski wyjeżdża do Genewy w związku z mającą się tam odbyć w Galerie Moos wystawą kapistów pod nazwą “Młode malarstwo polskie – Grupa K.P.”. Otwarcie nastąpiło 9 maja w trakcie obrad Sesji Ligi Narodów, patronat objęła Ambasada Polska w Szwajcarii. Zaprezentowano 108 obrazów, wydany został katalog z tekstem Waldemara George’a. Potworowski wystawił 15 prac, w tym 7 obrazów olejnych. Wystawa miała dobre recenzje, dokonano wiele zakupów. 6 grudnia 1931 roku w Klubie Artystycznym w hotelu “Polonia” w Warszawie odbyła się pierwsza polska “Wystawa Malarstwa Grupy K.P.”. Wystawiono 76 prac następujących artystów: S. Boraczok, J. Cybis, J. Jarema, A. Nacht, T. Potworowski, H. Rudzka-Cybisowa, D. Seydenmannowa, J. Strzalecki, Z. Waliszewski i rzeźbiarz J. Puget.

W tekście towarzyszącym ekspozycji katalogu, napisanym przez Cybisa, sformułowane zostało credo artystyczne grupy: “Głównym warunkiem powstania obrazu jest jego koncepcja malarska. Niezależnie od tego, czy płótno było malowane z wyobraźni, czy z natury, zawsze musi być widoczny malarski powód, dla którego było tworzone. Dzieło sztuki istnieje samo w sobie. Malując z natury, chcemy stworzyć płótno, które by odpowiadało naszemu przeżyciu malarskiemu wobec tej natury, więc nie żeby było dokumentem podobieństwa, ale żeby dało grę stosunków i działań plastycznych, na których koncepcję nas ta natura naprowadza. Wszystkie stosunki w naturze muszą być transponowane na warunki płótna (płaszczyzna) i nabrać tam samoistnego znaczenia. Kolor na płótnie powstaje dopiero przez kontrast z innymi kolorami. Kolor nie koncypowany z założonej gry, a tylko naśladujący kolor z natury – nie działa malarsko. Im kolor będzie słuszniejszy, tym forma będzie pełniejsza (Cezanne) i tym bliższa realizacji plastycznej. Nie chcemy zadziwiać żadnymi truck’ami, stwarzaniem złudzeń optycznych wypukłości czy dali, ani robieniem obrazków modernistycznych czy innych. Płótno nie musi być wykonane, ale powinno być rozstrzygnięte po malarsku.”

Potworowski powraca z żoną do Polski w kwietniu 1930 roku. Zatrzymują się u ojca Piotra w Warszawie, gdzie rodzi się syn Jan. Troskliwą opieką otacza ich druga żona ojca z domu Janicka. Na stałe zamieszkują w Rudkach, majątku rodziny żony – Mańkowskich niedaleko Poznania. Jeszcze w tym samym roku zimą Potworowski jedzie z żoną do Paryża. Do majątku w Rudkach często przyjeżdżają zaprzyjaźnieni z Potworowskimi artyści, m.in. Jan i Hanna Cybisowie, Wacław Taranczewski, Tytus Czyżewski, Janusz Strzalecki, który ożenił się z siostrą Magdaleny, Jadwigą Mańkowską, również poznaną w Paryżu. Taranczewski wspominał: “Obszerny pałac, piękny park dawały możność swobodnej pracy kilku artystom, którzy tam przebywali. Malowaliśmy z zapałem i martwą naturę, i pejzaż, i portret. Rudki stały się dla nas czymś w rodzaju Barbizonu, zajeżdżało się tam na zaproszenie i nie proszonym. Trwało to kilka lat, co roku przyjeżdżali inni malarze, mieszkał Janusz Strzalecki, przychodził przez pole z oporowa Jacek Puget. Jeździło się w sąsiedztwo do Oporowa, gdzie Ludwik Puget urządzał wieczory kabaretu “Różowej Kukułki”, której artystów przywożono z Poznania.” Nastrój panujący w Rudkach był też dużą zasługą żony Piotra – Magdaleny (Magi), osoby o wysokiej kulturze i uroku osobistym. Na podeście wewnętrznych schodów pałacu Potworowski wykonał malowidło ścienne pod wrażeniem Tintoretta, a przed domem stały jego rzeźby. Zachowały się listy Potworowskiego pisane do Jana Cybisa.

W maju 1931 roku pisze z Rudek jeszcze do Paryża: “Żałuję szalenie, że nie mogę oglądać wystaw w Paryżu, ale tu oglądam mego syna, który jest wspaniały i ma rubensowskie kształty, chyba po mnie, bo Maga jest zupełnie gotycka. W Rudkach kwitną wonne bzy, pokoje pałacu są zasypane kwiatami, wszędzie są kwiaty i piekące słońce, od rana do wieczora świergocą ptaszki. Sala przodków, która jest domowym refektarzem, czeka na Wasz przyjazd z bukietem irysów”. Hanna i Jan Cybisowie wracając z Paryża jesienią 1931 roku na kilka miesięcy zatrzymują się w Rudkach. Wbrew pozorom warunki życia w Rudkach były skromne. Potworowscy zajmowali trzy pokoje, a większa część dworu stała pusta do korzystania przez wszystkich spadkobierców (Magdalena miała pięcioro rodzeństwa). Matka jej od dłuższego czasu mieszkała w Rzymie. W jednym z listów do Cybisów pisał Potworowski o obrazach malowanych w Rudkach przez Taranczewskiego i Czyżewskiego: “Tytus namalował dużo płócien bardzo ciekawych – portret Magi w czerwonej sukni w dużym formacie na kanapce w kwiaty – z neapolitańską żółtą szmatką w tle z ptaszkiem. Potem kotkę Roztworowską na tej samej kanapce. Taranczewskiego w zielonym fraku ze szpadą. Najzdolniejszy jest Taranczewski. Obecnie grzebię się w brudnych fioletach z oranżami, dość tępo. Mam trzy akty Magi na wielkim płótnie, które nazywam Burdelem pompejańskim i dwa tygrysy w klatce, robię też powidła. […] Będziemy tu siedzieli i ciułali grosze, mamy już 600 zł, aż będzie 1500 zł, to wtedy pojedziemy do Włochów i żaden diabeł nas nie zatrzyma”.

W styczniu 1932 roku w długim liście do Jana porusza sprawę “Głosu Plastyków” i różne aktualne problemy życia artystycznego, m.in.: “odczuwam potrzebę poparcia naszego stanowiska w malarstwie przez słowo pisane i drukowane i musimy to uczynić. […] Musimy być bezwzględni w wygłaszaniu naszych poglądów. Co się tyczy “Głosu Plastyków”, to wszystko jest w porządku, tylko że Kraków jest dziurą i transmitowanie wszelkich problemów z Warszawy do Krakowa i z powrotem jest jałowe. Konieczne jest, ażeby nasze pismo wychodziło z Warszawy (co nie przeszkadza, żeby było drukowane w Krakowie). Myślę, że nie wystarczy nie dopuszczać kretynów do pisania, trzeba jeszcze znaleźć własny program, który ma coś do powiedzenia, otóż ja nie wiem, kto oprócz Ciebie tam pisze, bo Jarema i Gepert mnie nie zachęcają”.

W marcu 1932 roku pisze też Potworowski do Cybisa szczegółowo o staraniach, jakie podjęli z Czapskim w celu urządzenia wystawy w Paryżu: “Przed wyjazdem byłem z Józiem w paru galeriach, żeby się rozejrzeć co do możliwości wystawy … zdecydowaliśmy się. Józio przedsięweźmie odpowiednie kroki w celu wystawy K.P. na wiosnę 1933 w Paryżu. Ja go do tego pchnąłem i zdaje się, że się zabrał na serio do roboty, trzeba by było, żebyś Ty napisał też do niego z zachętą. Mamy rok czasu, żeby coś zrobić, a ja mam nadzieję, że uzbieram pieniądze na wyjazd. Co do wystawy w Warszawie, to będziemy z Józiem i tak całą zimę w Warszawie, więc nic trudnego zrobić wystawę po drugiej, albo w Warszawie na jesieni.”

“Cezanne, Monet, Corot, wszyscy siedzieli na prowincji i pracowali w spokoju, więc nie martw się tym, że nie jesteś w Paryżu, co do mnie, to jestem zadowolony z losu i myślę, że mi wystarczą wycieczki coroczne do Paryża, a nawet jeśli bym mógł siedzieć we Francji, to mieszkałbym na wsi.” Pisze artykuły do “Głosu Plastyków” (Kilka stów o George’u Seurat i Pierre Bonnard). Potworowski dużo maluje w Rudkach. Powstały m.in.: w 1930 roku Portret żony (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), w 1931 roku Motyl i kwiaty (zaginiony), Martwa natura (wł. prywatna, Poznań), w 1932 Park – pejzaż z bramą w Rudkach (zaginiony), jeden z nielicznych krajobrazów w tym czasie, Trzy kobiety we wnętrzu (zaginiony), Przed lustrem (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu). Dłuższy pobyt Taranczewskiego w Rudkach sprzyjał kształtowaniu się jego własnej twórczości; wpłynęło na to także towarzystwo Potworowskiego i Czyżewskiego, którzy nie tylko chętnie oddawali się analizom problemów malarstwa, ale również po wielu latach spędzonych w Paryżu mieli rozeznanie w różnych kierunkach w sztuce. Potworowski operuje bardziej sztywną płaszczyzną i zarysowaną ostro sylwetką, stopniowo przechodząc na bardziej stonowane barwy i wydobywa większą ekspresję. Jesienią 1932 roku Potworowski, Czyżewski i Taranczewski po pobycie w Rudkach urządzają wspólną wystawę w Poznaniu w Salonie Mąkowskiego przy placu Wolności. Udział wzięło także kilku malarzy poznańskich: Leon Dolżycki, Erwin Elster, Władysław Lam, Józef Krzyżański. Potworowski uczestniczy m.in. w wystawach Instytutu Propagandy Sztuki (IPS) w Warszawie – “Salonach Zimowych”, “Nowej Generacji”, na której otrzymuje w roku 1932 nagrodę za obraz Trzy kobiety we wnętrzu (zaginiony). Wystawia razem z kapistami, choć oficjalnie nie jest członkiem grupy. 

  • 1933-1934

Potworowski bierze udział w życiu artystycznym Poznania. Często wystawia z Wacławem Taranczewskim, Tytusem Czyżewskim, a także z Leonem Dołżyckim i Władysławem Lamem, min. w Salonie Mąkowskiego oraz w Instytucie Krzewienia Sztuki (IKS) w Poznaniu. W wystawie grupy Plastyków Nowoczesnych w IPS w Warszawie obok Potworowskiego biorą udział także Leon Chwistek, Tytus Czyżewski, Karol Hiller, Henryk Stażewski, Władysław Strzemiński, Katarzyna Kobro, Jonasz Stern. Potworowski wystawia m.in. obraz Akt (mężczyzna siedzący na skrzyni) (w!. prywatna, miejsce przechowywania nieznane). W 1933 roku Potworowski odbywa podróż do Holandii. Oprócz obrazów wielkich mistrzów zainteresowało go malarstwo na kaflach. W Krakowie w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych odbywa się wspólna prezentacja prac Potworowskiego i Taranczewskiego. W marcu 1934 roku w IPS w Warszawie otwarto drugą wystawę grupy K.P. z udziałem wszystkich członków oraz Potworowskiego. Mieczysław Wallis, pisząc o grupie K.P., zauważa u Potworowskiego dążenie do zwartej linearnej konstrukcji i do operowania wielkimi płaszczyznami barwnymi (” Wiadomości Literackie” 1934, nr 15). W Salonie Zimowym IPS w Warszawie Tadeusz Potworowski wystawia Trzy akty (zaginiony). Potworowscy utrzymują bliski kontakt z rodziną Żółtowskich z Głuchowa. Często u nich przebywają, spędzają razem święta. Na czas wyjazdów z Rudek zostawiają w Głuchowie małego syna pod opieką przyjaciół. w pałacu w Głuchowie były malowane przez Potworowskiego: supraporty nad drzwiami, ściana nad kominkiem, parawan stojący przed kominkiem z obrazem Neapol z morzem i okrętami, a także malowany przez niego piec kaflowy . W Polsce w tych latach wyraźne było zainteresowanie grafiką, Potworowski chciał również zaznaczyć swoją obecność w tej dziedzinie i niejako na marginesie głównego nurtu jego twórczości powstaje w 1934 roku 8 litografii inspirowanych prozą Edgara Allana Poe. Teka zawiera też osobną tablicę z tekstem Jana Ulatowskiego na temat groteski; na drugiej karcie wymienione są tytuły poszczególnych litografii nawiązujących do wybranych 8 opowiadań Poego z krótkim streszczeniem. 

  • 1935-1937 

W 1935 roku po podziałach majątkowych rodziny Mańkowskich Potworowscy przenoszą się z Rudek do majątku Grębanin koło Kępna. W pałacu mieszka matka żony Potworowskiego, Anna hr. Mańkowska z domu Michałowska (rodzina spokrewniona z malarzem Piotrem Michałowskim i gen. Henrykiem Dąbrowskim), z synem Władysławem. Potworowscy zajmują znajdującą się w pobliżu pałacu tzw. Czerwoną willę. Ściany swojej pracowni pokrywa Tadeusz malowidłami, min. dużą sceną Karnawat wenecki. Według relacji p. Witkowskiej, nauczycielki z Grębanina, przeważał kolor czerwonawo-brunatny. Również w Grębaninie przebywają często zaprzyjaźnieni artyści, głównie Czyżewski i Taranczewski.

Potworowski był inicjatorem założenia Stowarzyszenia Ziemi Kępińskiej (początkowo pod nazwą Klub Inteligencji Ziemiańskiej) oraz muzeum w Kępnie. Był pierwszym jego kustoszem. Współpracował z burmistrzem Wacławem Kokocińskim oraz Stanisławem Czernikiem, założycielem i redaktorem miesięcznika “Okolica Poetów”. W tym czasie zaprojektował dekoracje wnętrz nowego gmachu PKO w Kępnie – namalowany przez niego obraz (1,5 x 5 m) przedstawiał scenę przekazania Księstwa Pomorskiego Przemysławowi II w Kępnie w 1282 roku – a także strop kasetonowy w sali zebrań, fryz i boazerie. Zaprojektował winietę do “Nowego Przyjaciela Ludu”, z którą czasopismo ukazywało się do końca 1939 roku. w książce Ireny Piotrowskiej-Głębockiej Zagadnienia malarstwa współczesnego w Polsce (Poznań, 1935) pojawia się dłuższe omówienie malarstwa Potworowskiego. W rozdziale Tadeusz Potworowski (imienia Piotr używać zacznie w latach czterdziestych) autorka pisała: ” Tadeusz Potworowski zamieszkały po powrocie [z Paryża] do kraju w woj. poznańskim, pracuje wydajnie w kierunku precyzowania swojej własnej formy malarskiej. Prace Potworowskiego cechuje podejście analityczne, oparte na przemyśleniu i kontroli mózgu, co jednak nie pozbawia jego obrazów uroku i poezji, przeciwnie, wzbogaca jego uczuciowość. Należy on do tych twórców, których sztuka, prosta i cicha, nie rzuca się w oczy, której głębokość poznaje się dopiero po zżyciu się z nią, po dłuższym przebywaniu z nią. Artysta upraszcza zarysy rysowanych przedmiotów, nie deformując ich jednak, unika barw jaskrawych, niemniej stosując żywe harmonie barwne. Problem malarski w jego pracach ujawnia się drogą czysto kolorystycznych rozwiązań, a płótna jego obfitują w coraz to nowe harmonie subtelnych zestawień barwnych.” Potworowski maluje chętnie postacie kobiet we wnętrzach na tle wzorzystych tkanin, martwe natury, portrety. Uratowały się szkicowniki, w których rysował przeważnie najbliższych – rodzinę, przyjaciół (są dwa portrety Tytusa Czyżewskiego).

Muzeum w Kępnie posiada większą liczba przedwojennych prac Potworowskiego na papierze (akwarele, rysunki, szkice), które ocalone zostały w Grębaninie i w Kępnie. Nieliczne prace są u prywatnych właścicieli. Pojedyncze przedwojenne prace olejne znajdują się w zbiorach muzeów i w kolekcjach prywatnych Muzeum Narodowe w Poznaniu posiada duży obraz olejny Przed lustrem z 1932 roku oraz prace na papierze (akwarele, pastele, gwasze i rysunki). W Muzeum Narodowym w Warszawie jest olejny Portret żony (ok. 1930 roku) oraz Portret Tytusa Czyżewskiego – gwasz z 1937 roku. Ocalała mała część biblioteki Potworowskiego z Grębanina: książki oznaczone są na oprawach inicjałami T. P. Jest też pieczątka: T. Potworowski Grębanin. w styczniu 1936 roku artysta otrzymuje odznaczenie honorowe roku w Salonie Plastyków w Warszawie. Projektuje dekoracje i kostiumy do farsy Mistrz Piotr Pathehin wystawionej w reżyserii Józefa Jaremy w Krakowie w czerwcu 1936 roku. Latem wyjeżdża z żoną na miesiąc do Włoch (Florencja, Neapol, Orvietto) oraz do Berlina. W sierpniu 1936 roku rodzi się córka Anna. Potworowski wystawia w Poznaniu w “Salonie 35” prowadzonym z rozmachem przez Wacława Taranczewskiego (przy Towarzystwie Współpracy Kulturalnej). W ciągu paru zaledwie lat (do wybuchu wojny) odbyło się w nim około 40 wystaw.

Na “Międzynarodowej Wystawie Sztuki i Techniki” w 1937 roku w Paryżu Potworowski otrzymał srebrny medal, a za Martwą naturę wystawioną w Instytucie Propagandy Sztuki w “Salonie Zimowym” – nagrodę ministra spraw zagranicznych. Wspólnie z Wacławem Taranczewskim podróżował po Włoszech.

Pod wrażeniem zobaczonego we Florencji MostraGiotesci wykonał, po powrocie do kraju, drewniany krucyfiks dla kościoła w Głuchowie. W artykule Trzej koloryści – Józef Krzyżański, Piotr Potworowski, Marek Żuławski (“Wiadomości Literackie”, 28 X 1938) Mieczysław Wallis tak pisał o artyście: “Uczeń Pankiewicza, członek grupy kapistów idzie torami Matisse’a i Bonnarda, szuka odrębnych, na pozór brutalnych i pospolitych, w rzeczywistości zaś subtelnych i wyrafinowanych akordów kolorystycznych. Tytuły obrazów Odaliska siedząca, Odaliska z kotarą nie powinny nikogo wprowadzać w błąd. Nie chodzi tu o żadną egzotykę, tym bardziej tematy haremowe. Nazwy te mają jedynie usprawiedliwić pewną fantastyczność czy nawet cudaczność stroju, podyktowaną względami czysto kolorystycznymi. Czerwona czapeczka lub zielony pantofel to dla Potworowskiego przede wszystkim plamy czerwona lub zielona. We wczesnych obrazach widoczna jest jeszcze jednak pewna schematyczność i sztywność kompozycji, nadmierna płaskość, skrajne upraszczanie i geometryzowanie kształtu, pewna jednostajność tonacji -liliowo błękitnej. Z biegiem czasu Potworowski przechodzi jednak do kompozycji o wiele swobodniejszej, różnicuje plany, urozmaica koloryt i fakturę. W Odalisce siedzącej, w Czarnej pończosze daje bogate symfonie barwne. W Czarnej pończosze zachwyca subtelne zróżnicowanie powierzchni czerwonych, bordo, poziomkowych…” 

  • 1938-1939 

W październiku 1938 została otwarta wystawa indywidualna Potworowskiego w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie. W roku 1939 wysłano tę wystawę do Lwowa, a następnie do Krakowa. Było to już po wybuchu wojny i wszystkie obrazy (około trzydziestu) zaginęły podczas transportu w czasie działań wojennych. W sierpniu 1939 roku Potworowski został zmobilizowany. Brał udział w kampanii wrześniowej. Po rozwiązaniu dywizji niedaleko Zamościa ukrywał się w wiosce nad Bugiem. Kiedy granicę obstawiono, zdążył jeszcze przedrzeć się przez lasy do Lwowa i dalej. Brat Stefan wspomina, że pojawił się w przebraniu na krótko w Kazimierzu. Do domu nie mógł wrócić, gdyż uprzedzono go, że jest poszukiwany. Postanowił przedostać się na Zachód i ruszył przez Wilno do Kowna, gdzie przed wyruszeniem do Szwecji czekał na dokumenty u rodziny Kognowickich, która pomagała uchodźcom. Zajmował się rysowaniem portretów. Zofia Komza z domu Kognowicka w liście do Ireny Moderskiej z 18 XII1972 tak opisywała pobyt Potworowskiego w ich domu: “to już był śnieg, więc mógł być koniec listopada lub grudzień, kiedy Piotr Potworowski został przez któregoś z kolegów przyprowadzony do domu mojej matki Zofii Kognowickiej w Kownie przy ul. Duonelajtisa 22. Tam mieszkał przez parę miesięcy, wyrabiając sobie papiery na wyjazd do Szwecji. Trwało to dość długo, bo – jak wynikało z daty urodzenia – był to pan w wieku poborowym, zaś Litwini akurat wydali zakaz wyjazdu takim panom. Nie pozostało nic innego, jak jazda do Wilna i zaopatrzenie się w fałszywe dokumenty na prawdziwe nazwisko, ale z datą urodzenia postarzającą go o kilkanaście lat. Po powrocie do Kowna pozostawało jeszcze doprowadzenie wyglądu trzydziestokilkuletniego mężczyzny do wyglądu pięćdziesięcioletniego dostojnego pana. Potworowski zaczął sobie tlenić włosy, żeby wyglądały jak siwe i tak skutecznie zadziałał, że włosy zmieniły swoją konsystencję na rzadką galaretę i po tym zabiegu został łysy. Baliśmy się wszyscy, że już mu więcej włosy nie odrosną, ale na szczęście odrosły – i to przyzwoicie – kiedy był już za granicą i nie musiał staro wyglądać. […] W czasie swego pobytu u nas wnosił bardzo dużo humoru i pogody. Dużo rysował, swoje rysunki opatrywał przezabawnymi podpisami. […] Potworowski narysował Babę Jagę pędzącą na miotle i podpisał dowcipnie. Traf chciał, że akurat wpadła do nas p. Regina Wańkowicz, siostra Melchiora, której to twarz służyła za model do tego rysunku. Kiedy zobaczyła siebie, zaczęła się strasznie śmiać i zabrała sobie obrazek na pamiątkę. […] Rysunki były często wyrazem dezaprobaty Potworowskiego w stosunku do niektórych z naszych gości, którzy mieli pieniądze na picie i karty, a korzystali z darmowej gościny, przeciągając niepomiernie czas starań o dokumenty i wyjazdu na zachód. Sam “Mistrz” był bardzo delikatny i bolał niezmiernie nad tym, że jego starania tak długo trwają.”

  • 1940-1943

Piotr Potworowski i wojna – dokumenty

W notatkach Potworowskiego czytamy o dalszej podróży w marcu 1940 roku: ” wsiadłem do samolotu odlatującego do Sztokholmu, ale zaraz po starcie zawadził o komin i spadł na stodołę obok lotniska. Ze szpitala wydostałem się po 10 dniach i udało mi się dojechać 24-go do Sztokholmu. W czerwcu wybrałem się do Narwiku do Norwegii przez Finlandię, ale kiedy dojechałem do granicy norwesko-fińskiej, do Karigasniemi, okazało się, że z drugiej strony są już Niemcy, musiałem wracać. Szosa była pusta, w rowach leżał jeszcze śnieg, noc była dniem. Nie miałem pieniędzy, spróbowałem zatrzymać jakąś ciężarówkę wracającą na południe i schowany pod plandeką dojechałem do Rovaniemi, gdzie mnie zatrzymano i zamknięto w areszcie razem z grupą Polaków. W nocy wydostałem się stamtąd i pociągiem towarowym dojechałem do Helsinek, a stamtąd już bez trudności do Szwecji.” Był to już czerwiec 1940 roku. Potworowski zamieszkał niedaleko Sztokholmu w Taxinge-Nasby u Sjorgenów w oficynie wielkiego pałacu. W sąsiedztwie mieszkała rodzina Tyszkiewiczów z czterema córkami. Potworowski ciężko pracował fizycznie. Ponieważ w zgrubiałych palcach trudno było utrzymać ołówek czy pędzel, zaczął rzeźbić w drewnie. Malował mało. Często zwiedzał zbiory sztuki w zamku w Gripsholmie, gdzie w lipcu 1941 roku miał wystawę indywidualną. W kilku gazetach szwedzkich pojawiły się krótkie omówienia tej wystawy, jak również następnej, prezentującej polskich i norweskich uchodźców. Została ona zaprezentowana w 1942 roku w Sztokholmie (Potworowski był współorganizatorem). Wystawę tę otwierał brat króla szwedzkiego, będący również malarzem. W jednej z gazet zamieszczono też fotografię Potworowskiego i fragment ekspozycji, na której widoczny jest jego obraz Odaliska – co pozwala potwierdzić powstanie tej pracy jeszcze w Szwecji. Na obrazie Zabawa ludowa pod Sztokholmem przedstawia artysta większą grupę ludzi, stosuje też duże uproszczenie form. 

W sierpniu 1941 roku przyjechała do Szwecji żona Maga z synem i córką. Na ich przyjazd Potworowski przygotował domek, którego ściany ozdobił freskami. Potwierdzeniem przetrwania tych malowideł w Taxinge-Nasby jeszcze do lat 70. jest list Bernarda Osińskiego mieszkającego w Szwecji napisany 28 VI 1972: “Domek, w którym mieszkał Potworowski, jest wewnątrz pokryty malowidłami. Po jego wyjeździe do Anglii właściciel tego majątku, a zarazem i tego domu, już nikomu go nie wydzierżawił ze względu na cenne malowidła. Po śmierci właściciela cały majątek kupiło miasto Sodertalje i zamieniło na ośrodek wypoczynkowy. Obecnie w soboty i niedziele w okresie letnim domek jest udostępniony turystom.” 1943 W styczniu Potworowski udaje się do Wielkiej Brytanii. W Szkocji stacjonowały wówczas oddziały Wojska Polskiego. 

Ze względu na wiek zostaje przydzielony do Oddziałów Zapasowych w Edynburgu; mieszka w Burnt Island, małym miasteczku po drugiej stronie File. Potworowski zdobywa małą pracownię – dość dużo maluje. Poznaje artystów szkockich. Wiosną bierze udział jako gość w Salonie Szkockich Malarzy w Edynburgu. Zwiedza malownicze okolice Edynburga, Perth, wyspę Rothesay, a także Glasgow. Już w Szkocji zaczyna pisać krótkie opowiadania. Pod koniec 1943 roku, po uzyskaniu zezwolenia i pomocy finansowej, przenosi się do Londynu.

  • 1944-1957

Obrazy

Pierwszą pracownię znajduje Potworowski w Hampstead w północnej dzielnicy Londynu. Nawiązuje kontakt z polskim środowiskiem artystycznym. Są tu m.in. Jankiel Adler, Zdzisław Ruszkowski, Feliks Topolski, Franciszka i Stefan Themersonowie, Marek Żuławski (od 1936 roku), a wśród rzeźbiarzy Tadeusz Koper i Tadeusz Lipski. Przez pewien czas Potworowski jest prezesem Stowarzyszenia Artystów Polskich w Wielkiej Brytanii, jednak częste nieporozumienia w środowisku sprawiają, że wycofuje się. Zmienia pracownię na większą przy Cunningham Place. Skupia się na malowaniu. Powstają obrazy z większymi grupami ludzi, jak Hampstead Heath, a także przedstawiające postacie w ruchu, jak Kataklizm. W lipcu 1944 roku w okresie bombardowań wschodnich wybrzeży Anglii, Potworowski wyjeżdża do Lynmouth w hrabstwie Devon nad zatoką Bristolską, gdzie poznaje bliżej Antoniego Słonimskiegn i gdzie też bywa Jankiel Adler. W roku 1944 ukazuje się wydanie PolishArtists in Great Britain pod redakcją Tadeusza (Piotra) Potworowskiego i Marka Żuławskiego, z obszernym omówieniem malarstwa Potworowskiego opracowanym przez Czesława Poznańskiego. Autor pisze między innymi: “Wnętrze pracowni nie posiada wyraźnych akcentów światła i cienia, chociaż poszczególne kolory są bardzo intensywne – na przykład podłoga prawie szkarłatna, ściana żółta, obrazy wiszące na ścianach tworzą mocne plamy błękitu otoczone białymi ramami. Kilka wybijających się akcentów barwnych sprawia, że obraz pulsuje życiem jest to cynobrowa plama zasłony po lewej stronie obrazu, bukiet czerwonych i żółtych kwiatów na stole oraz zielona czapeczka stojącego w drzwiach dziecka. Dzięki nieomylnemu wyważeniu walorowemu obraz jako całość działa niezwykle harmonijnie.” Marek Żuławski uważał Potworowskiego za wielkiego egocentryka i niezbyt go lubił, ale podziwiał go jako wspaniałego malarza, unikał nawet oglądania jego obrazów, bo bał się ich wpływu na swoje malarstwo. Napisał też kilka artykułów o Potworowskim oraz mówił o nim obszernie w programie polskim radia BBC. Potworowski pisuje artykuły o sztuce, m.in. Na temat Picassa (w którym polemizuje z nieprzychylną krytyką Anglików) oraz krótkie opowiadania, jak Tajemnicza przygoda czy Podróż do piekła drukowane w miesięczniku “Nowa Polska” (pod redakcją Antoniego Słonimskiego). W opowiadaniach tych panuje klimat niesamowitości, groteski, co znajduje również odbicie w niektórych jego rysunkach z tego okresu, natomiast niewielkie w obrazach. Jednym z nich jest Dom wariatów, malowany pod wpływem Williama Hogartha, którego Potworowski podziwiał i cenił.

  • 1946-1947 

Jankiel Adler – mieszkający w Anglii już od jakiegoś czasu – ułatwia Potworowskiemu kontakt z Redfern Gallery przy Cork Street w Londynie. Tu w styczniu 1946 roku zostaje otwarta pierwsza w Anglii wystawa prac Potworowskiego, na której zostało pokazanych 21 obrazów i 12 gwaszy. Na wystawie były m.in. Hampstead Heath, Tamiza w Hurley, Odaliska – L ‘hommage a Delacroix, Praczki. Pojawiło się kilka pozytywnych recenzji, m.in. w” Times”, “Sunday Times” (Eric Newton), a także w prasie polskiej. Juliusz Starzyński, który oglądał malarstwo Potworowskiego w Londynie w 1946 roku, dostrzegł duże zmiany w zestawieniu z jego pracami przedwojennymi. Również Stanisław Teisseyre, który odwiedził Potworowskiego pod koniec tego roku, opisał swoje obserwacje w “Przeglądzie Artystycznym”. Stwierdził między innymi, że obrazy Potworowskiego malowane są na bardzo wąskiej gamie. Potworowski sam mówił wtedy: “Chodzi mi o ograniczenie palety […]. Tę rozrzutność w używaniu koloru uważam za drogę niewłaściwą. Szukam natomiast maksimum przejrzystości koloru.” Zajmował go bardziej problem światła w obrazie. W tym czasie zaczął malować jeden z najwybitniejszych swoich obrazów – Czytającą dziewczynę. Na otwarciu wystawy w GimpelFils Gallery poznaje Potworowski Elsę i Petera Barker-Mill. Zmienia to jego sytuację na ponad dwa następne lata.

Czytamy w jego notatkach: “Kiedy miałem ostatnie 10 shillingów, skończyły się moje oszczędności i stypendium i żadnych perspektyw – malowałem w pracowni Czytającą, zajęty byłem problemem światła w obrazie – przerwał mi pracę dzwonek u drzwi był to Peter Barker-Mill, obejrzał pracę, dał mi zadatek na jakiś tam obraz i zaprosił na pół roku albo dłużej do Wookey Hole. W nocy poszedłem włóczyć się po pustych ulicach Londynu, płosząc koty w kubłach od śmieci i nieliczne pary wtłoczone we wnęki drzwi. Chodziłem długo, aż do zupełnego wyczerpania, słuchając echa kroków własnych i wyobrażając sobie, że idę do jakiegoś wspaniałego celu.” Duża wystawa malarstwa francuskiego w Tate Gallery w 1946 roku zachęciła Potworowskiego do napisania dłuższego artykułu pt. Francuzi w Tate Gallery. Potworowski przyjmuje zaproszenie spędzenia dłuższego czasu na wsi i już wiosną 1946 roku wyjeżdża do Wookey, posiadłości Barker-Millów w Wiltshire. Miejscowość Wookey Hole, znana z najstarszych grot mieszkalnych, z malarzem Jankielem Adlerem, 1947 położona jest u podnóża wysokiego wzgórza Mendip, skąd widać całą okolicę. Niedaleko leży miasto Wells ze wspaniałą katedrą z XIII wieku, której całą fasadę pokrywają rzeźby. Potworowski robi dużo szkiców, maluje. Coraz bardziej interesuje go “syntetyczny pejzaż angielski”; zaczyna się w jego malarstwie “zielony okres”. W tym czasie zajmował nieduży domek w ogrodzie, gdzie urządził pracownię. Lekkie, kręte schody często występują na jego akwarelach, gwaszach, a także obrazach. Powstają m.in. tak ważne obrazy, jak Plaża w Kornwalii (wł. prywatna, Wielka Brytania), Zielony pejzaż (wł. prywatna, Wielka Brytania) czy Podwórze wiejskie (Muzeum Sztuki w Łodzi), które odznaczają się jasnością, świetlistością nawet, jaką czasem uzyskuje także, stosując technikę zdrapywania farby żyletką i lekkiego zamalowywania tej powierzchni. Wspominał Potworowski wieczory, które spędzał w towarzystwie gospodarzy i w gronie zapraszanych gości, głównie artystów, poetów, pisarzy (m.in. Louis Way) na ciekawych rozmowach przy kominku. Peter i Elsa Barker-Millowie również oboje malowali. Zachował się rękopis napisany przez Potworowskiego tekstu Bardzo ważne oświadczenie ogłoszone przeze mnie w głębokiej jaskini (A very important statement issued by me in a deep cave), który poświęcony był roli światła w obrazie; podpisane: “Wookey Hole July 181946 T. Potworowski”, z dopiskiem “pokaż to moje oświadczenie, proszę, Louisowi Way.” Inny zachowany rękopis to Myśli o malarstwie (Thoughts about painting). 1948 Następna indywidualna wystawa prac Potworowskiego odbywa się w 1948 roku w Gimpel Fils Gallery na St. Molton Street w centrum Londynu. Odtąd artysta wiąże się z tą galerią na stałe – ma tam co 2 lata swoją indywidualną wystawę i bierze udział w dorocznych wystawach prac artystów związanych z galerią. Ekspozycja zawierała 25 obrazów olejnych, m.in. Podwórze wiejskie i Plażę w Kornwalii, oraz 5 akwarel. Pokaz zyskał uznanie, w prasie ukazały się pozytywne omówienia. Alicja Drwęska w obszernym artykule w “Dzienniku Polskim” (6 XII 1948) pisała:

“Obrazy Piotra Potworowskiego mają zupełnie specyficzną atmosferę, która od razu opanowuje widza i opływa go falą tonów srebrzystych, delikatnych, czarujących. Jest w nich harmonia ciszy wewnętrznej, intymności bezpośredniego zwierzenia. Jest w nich prostota, szczerość, przy równoczesnym wyrafinowaniu i finezji będącej wynikiem zarówno prostoty, jak i ogromnej kultury wewnętrznej, która jest właściwą istotą twórcy. Kompozycja tych obrazów jest jasna, prosta, dziecinna prawie, lecz nigdy schematyczna i sucha. Przedmioty, postacie, rośliny doprowadzone są jak gdyby do pierwotnego znaczenia, symbolu prawie – jądra samej rzeczy malarskiej. Dlatego wymowa ich jest tak niezwykle sugestywna i jednocześnie pełna poezji.” Ukazuje się nieduża książeczka w języku angielskim pod tytułem 5 letters, której autorem, ilustratorem i wydawcą jest sam Potworowski (105 egzemplarzy). Te krótkie listy do nieznanego adresata nawiązują klimatem do wcześniejszych opowiadań.

  • 1949-1950

Potworowski zostaje profesorem postępowej uczelni artystycznej – Bath Academy of Art – przeniesionej po wojnie do Corsham. Artysta wyjeżdża tam wkrótce po otrzymaniu listu od rektora akademii Clifforda Ellisa, w lutym 1949 roku. Początkowo Potworowski dojeżdża z Londynu do Corsham na 2 dni w tygodniu; po otrzymaniu pracowni przenosi się do Corsham na stałe. Wykładowcami są utalentowani artyści, m.in. malarze William Scott, Peter Lanyon, Bryan Wynter, później Adrian Heath i Terry Frost oraz rzeźbiarze – Kenneth Armitage i LynnChadwick. Wielu z nich było związanych z Kornwalią. Wszyscy znajdą się wkrótce wśród czołowych artystów angielskich. Lord Paul Methuen przeznaczył na potrzeby uczelni większą część swego zamku Corsham Court, wzniesionego w 1582 roku i powiększonego później z myślą o gromadzeniu położona jest u podnóża wysokiego wzgórza Mendip, skąd widać całą okolicę. Niedaleko leży miasto Wells ze wspaniałą katedrą z XIII wieku, której całą fasadę pokrywają rzeźby. zbiorów. W kolekcji znalazły się obrazy włoskie z XVI i XVII wieku oraz portrety rodziny Methuenów malowane przez artystów tej miary co Reynolds, Gainsborough czy Romney. Pałac otoczony był pięknym parkiem, wokół rozciągał się malowniczy krajobraz Somerset i Wiltshire. Domy akademickie dla chłopców mieściły się w pobliskim Buchfield, dla dziewcząt w Monks Park. Potworowski jest uznawany za wielki autorytet w dziedzinie malarstwa. Czas wypełnia mu praca pedagogiczna, własna twórczość i dyskusje o sztuce. “Zaczyna się najbardziej intensywny okres mojej pracy w Anglii. Moi koledzy, profesorowie akademii, to najciekawsi malarze i rzeźbiarze młodego pokolenia angielskiego my of Art w Corsham – William Scott, Peter Lanyon, Bryan Wynter, Kenneth Armitage i LynaChadwick.

Rektor Ellis miał nosa i ściągnął do siebie najciekawszych artystów, nim stali się głośni. Te spotkania miały decydujący wpływ na mnie, odrzuciłem resztki filozofii kapistowskiej, która jak koszmar ciążyła na moim sumieniu artystycznym. Doszedłem do wniosku, że kraj Constable’a, Turnera i Hogartha może mnie czegoś nauczyć. Moja admiracja dla Francuzów nie zmniejszyła się, ale zauważyłem, że Francuzi nie mają żadnej dla kapizmu [?], uważają go raczej za epigonizm.”

Notatki biograficzne P. Potworowskiego pisane w latach 1958-59, w posiadaniu I. Moderskiej Największe zainteresowanie wzbudziła w Potworowskim twórczość i osobowość Petera Lanyona, wybitnego przedstawiciela artystów Kornwalii. Łączyła ich przyjaźń. Lanyon zginął w katastrofie szybowcowej. Krytyk Kenneth Coutts-Smith, Anglik mieszkający w Kanadzie, napisał o Potworowskim do katalogu wystawy monograficznej w Muzeum Narodowym w Poznaniu w 1976 roku: “Jestem przekonany, że korzyść, jaką wynieśli z wzajemnych kontaktów Lanyon i Potworowski, była obustronna i wyrównana, zasilająca wyobraźnię i talent obu malarzy. Bezpośrednia i quasi-mistyczna wrażliwość Lanyona na fizyczną obecność ziemi rozszerzyła wizję Potworowskiego. Jednocześnie zaś bezpośrednie dziedzictwo swoiście kontynentalnej wrażliwości kolorystycznej Potworowskiego (Bonnard – Vuillard – Pankiewicz Cybis – Potworowski) dało podstawy dojrzałej palecie Lanyona, a w konsekwencji rozwinęło pewne kolorystyczne manipulacje, które kojarzą nam się z angielskim malarstwem West-country […]. Innymi słowy, ograniczamy się do uznania kluczowej roli, jaką odegrał Potworowski przez swój brzemienny wkład w rozwój brytyjskiej kultury malarskiej. Z całą pewnością istnieją pewni młodzi artyści ukierunkowani kolorystycznie, pracujący w Londynie bądź w innych rejonach świata, którzy […] jeszcze nie zdają sobie sprawy z subtelnego i ukrytego długu wobec stosunkowo nieznanego polskiego artysty, który przez piętnaście lat żył i spokojnie pracował w Anglii, nim nastąpiły hałaśliwe dni w sztuce.” Potworowski odchodził już od malowania krajobrazu wprost z natury, ograniczonego do jednego punktu widzenia. W roku 1950 miał swoją kolejną wystawę w GimpelFils Gallery. Eksponowane były m.in. Duet (Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu), Hamak (Muzeum Narodowe w Warszawie), Śpiąca dziewczyna (wł. prywatna, Wielka Brytania). Praca na uczelni umożliwiła Potworowskiemu podróże do krajów Europy, wykorzystywał to, wyjeżdżając każdego roku do innego kraju, wszędzie wnikliwie studiując sztukę dawną. W pierwszą podróż do Hiszpanii – Madryt, Prado, Toledo pojechał z rzeźbiarzem Kennethem Armitage. Był to początek ich wielkiej przyjaźni. 

  • 1951-1952

Potworowski chętnie spędza wolny czas w Kornwalii, która przyciągała wielu malarzy i turystów i gdzie był silny ośrodek artystyczny z centrum w St. Ives. Niektórzy artyści mieszkali stale w Kornwalii, jak Ben Nicholson i Barbara Hepworth (przez wiele lat), Peter Lanyon, Roger Hilton, Bryan Wynter. Przebywał tam też dłużej Naum Gabo, po opuszczeniu swego kraju, przed wyjazdem do Ameryki. Żył i pracował tam niezwykle interesujący malarz-samouk Alfred Wallis. Niedaleko Penzance, w zielonej części Kornwalii, w Stamps, znajdował się domek Potworowskiego. Artysta w tym czasie dużo malował; powstały m.in. Wnętrze lasu, Kornwalia (Muzeum Narodowe w Warszawie), Rzeźby przed domem w Kornwalii (wł. prywatna, Wielka Brytania), Zachód słońca z czarnymi drzewami (wł. prywatna, Wielka Brytania), czasem również kameralne wnętrza. “Jadę tam z córką. Jest to pierwsze spotkanie z dzikimi skałami Kornwalii. W załamaniach gruntu ukrywają się laski rododendronów i innych roślin prawie o tropikalnym wyglądzie.

Mgły, ryczące syreny, pustka wrzosowisk, krzyki kormoranów na czarnych poszarpanych skałach, morze wiecznie szalone setki stóp u moich nóg. Kiedy w dole na niedostępnym brzegu rozbija się okręt, chodzimy na krawędź przepaści patrzeć na roztrzaskane szczątki łomotem rzucane o skały, piana fal dochodzi do nas 300 stóp nad poziom morza. […] Buduję z robotnikami i córką pracownię z górnym Światłem, noszę z lasu wielkie pnie drzew na kolumny dla podtrzymania balkonu soupent, gdzie mam pokój sypialny. Jest to lato wyjątkowo gorące, całe dnie jesteśmy nad morzem. W cudownych małych zatoczkach pośród stromych skał jak na południu Francji.” W końcu 1985 roku w Tate Gallery w Londynie miała miejsce duża wystawa pt. “St. Ives”, poświęcona życiu artystycznemu Kornwalii w latach 1939-1964.

Wśród licznych artystów reprezentowani byli malarze i rzeźbiarze związani z Bath Academy of Art, wśród nich Piotr Potworowski; fotografia artysty i reprodukcja obrazu Las, Kornwalia zamieszczone są w katalogu zawierającym obszerne opracowania i dokumentację, także fotograficzną. Potworowski nabywa w 1952 roku sześć 500-stronicowych ksiąg z bardzo cienkim papierem używanych dawniej do kopiowania dokumentów i listów. Stanowić będą one kolejne tomy wielkiego szkicownika artysty. Przez dziesięć lat zapełnia je nie tylko szkicami (dużo akwarel) – są tam zapisy wrażeń, rozmyślań o sztuce, teksty pisane w języku polskim, angielskim, francuskim. Artysta ma je przy sobie także w czasie podróży – są więc bieżącym dokumentem jego drogi twórczej. Wyjeżdża do Włoch (Positano, Neapol). Powstaje obraz Balkon nad morzem (wł. prywatna, Wielka Brytania), jedna z ciekawszych prac Potworowskiego. Na kolejnej wystawie w Gimpel Fils Gallery (1952) Potworowski wystawia 12 obrazów olejnych i 9 akwarel. Uwagę zwraca szczególnie Śpiewaczka w pustym pokoju (Muzeum Lubelskie w Lublinie) i obrazy o tematyce morskiej. Zostaje członkiem London Group (istniejącej od 1914 roku), do której bardzo rzadko przyjmowano artystów zagranicznych. W tym samym czasie zostaje przyjęty do Royal West of England Academy. Poznaje studiującą w Corsham Doreen Heaton, która zostaje towarzyszką jego życia, a później także żoną. 

  • 1953-1954

Dwumiesięczna podróż po Francji z Doreen Heaton (m.in. Dordogne, Najac) w 1953 roku. Potężne wrażenie wywierają na nim groty Lascaux. Zapisuje w notatniku: “Jedziemy na nowym motorze do Francji, do Dordogne nieznanej. Doreen jest przywiązana do mnie paskiem, bo zasypia i może spaść po drodze, raz już ją zgubiłem. Jedziemy na oślep, prawie bez mapy, odkrywamy małą wioskę z pięknym opuszczonym zamkiem, chcemy tam zostać, ale jest zimno… Jedziemy dalej na południo-zachód zobaczyć groty w Lascaux, które są wstrząsające i utwierdzają mnie w przekonaniu, że idę właśnie drogą jedyną dla mnie, malując to, co pragnę upolować, co muszę zdobyć za pomocą magicznego znaku na powierzchni przypadkowej, którą uda mi się pochwycić. Zdaje mi się, że jeżeli ułożę parę kamieni, albo dwa patyki, to pochwycę zdobycz, która mi ucieka. Najac znaleźliśmy wieczorem, kiedy słońce zachodziło, był znak i jakaś boczna droga; byliśmy zmęczeni – kraj był jakby pusty, bez ludzi. Spotkaliśmy wielkie brązowe krowy podobne do tych z groty Lascaux. Czuliśmy, że tu nic się nie zmieniło od 20000 lat. Zostaliśmy w tej wsi-miasteczku “Uscellodunum” z czasów Cezara i prowadziliśmy życie greckich półbogów…” Latem 1954 wyjeżdżają do Hiszpanii, jadą przez Barcelonę i zatrzymują się w małym porcie rybackim koło Tarragony. Potworowski maluje płytką, żółtą wodę gorącego morza z czarnymi cieniami łodzi. Powstają m.in. obrazy Uliczka w Hiszpanii (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Krajobraz z Tarragony (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu). We Francji maluje w Aix-en-Provence. Stwierdza, że za mało czasu poświęca własnej twórczości. Czując potrzebę pewnej izolacji, kupuje nieduży stary dom w miasteczku Corsham przy Pickwick Street. W malarstwie Potworowskiego następują wyraźne zmiany. Stosuje coraz prostsze środki wypowiedzi, zaczyna wprowadzać collage, czasami elementy geometryczne. Interesuje się abstrakcją, lecz malarstwo jego cechuje nadal silne powiązanie z naturą.

Bliski kontakt z artystami angielskimi – ich bardziej intelektualne podejście do sztuki rozszerza krąg jego poszukiwań, pragnął jednak zachować pełną niezależność myślenia. Bierze udział w wystawach London Group oraz “West-Country Landscape” w Bristolu, a także “Small Pictures Exhibition” w Bath oraz ma indywidualną wystawę w Gimpel Fils Gallery. “Zimy robią się ciężkie, Akademia zajmuje mi dużo czasu, czasami do późnego wieczora. Szukam czasu! Decyduję się na użycie czasu od 5 p.p. do 1 w nocy na malowanie; zwykle ten czas poświęca się na życie towarzyskie i odpoczynek. Daje to dobre rezultaty. W międzyczasie kupuję mały domek, gdzie na każdym piętrze jest duży pokój i piękne kręcone drewniane schody na górę, gdzie urządzam pracownię ze światłem do pracy w nocy. Spędzam tam przeszło 2 lata. Maluję Schody, Zdarzenie, Szare studio jest właśnie wnętrzem mojej pracowni. Na parterze jest stary wielki komin, gdzie palę ogień, na pierwszym wielka sypialnia z alkową. Jest to bardzo stary dom, ma jeszcze gotyckie okna. Jest to decydujący moment dla mojego malarstwa, bo udaje mi się opanować proste środki, bez wdzięku, żeby z nich stworzyć wizje świata, który jest moim pragnieniem. Chcę zrobić go z odpadków, które mi wpadną w ręce. Doreen wysyłam prawie na całą zimę do Rzymu. W tym czasie pracuję jeszcze bardziej, ale moja wystawa u Gimpla przechodzi bez echa – czuję, że nie robię nic modnego. Spotykam się tylko z uznaniem nielicznych, przeważnie malarzy.” 

  • 1955-1956

W czasie podróży do Włoch (Toskania, Tarquinia) niezatarte wrażenie pozostawia na Potworowskim sztuka etruska. W drugim tomie szkicownika pisze w grudniu 1955 roku: “Celem mojego malarstwa jest poruszyć duszę, sprawić, by serce biło. Zestawiam kolory i kształty tylko w tym celu, dla żadnego innego.” Bierze udział w kilku wystawach zbiorowych, m.in. “PolishPainters in Britain” (także J. Adler, Z. Ruszkowski, F. Topolski, M. Żuławski) oraz w reprezentacyjnej wystawie “Aspects of Contemporary English Painting” w Londynie, uczestniczy w wystawach London Group. w GimpelFils Gallery ma wystawę indywidualną (1956) obok Alana Davie. Jednak prace Potworowskiego jako obcokrajowca nie są wysyłane za granicę. Podejmuje decyzję urządzenia wystawy w Polsce w 1958 roku. Zamiar ten popiera Doreen oraz ambasador Polski w Londynie E. Milnikiel i jego żona, z którymi łączyła Potworowskiego serdeczna przyjaźń. Sprzedaje dom, bierze urlop i wyjeżdża w 1956 roku na sześć miesięcy do Włoch do Nerano, małej wioski ukrytej w skałach między Sorrento i Positano. “Mamy dom nad samym morzem. Fale podczas sztormu dochodzą do balkonu, żyjemy w wodzie i słońcu. Maluję decydujące rzeczy. Wracam odrodzony.” Pracuje teraz z myślą o wystawie w Polsce. W czasie pobytów we Włoszech powstają tak ważne dla jego twórczości obrazy, jak Zachód słońca w Toskanii (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu), Pejzaż w Tarquinii (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Siena (wł. Muzeum Narodowe we Wrocławiu), Sieci (wł. Muzeum Narodowe w Szczecinie), Czarne skały (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu) i Pejzaż owalny, Włochy (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), który ukończony został w 1957 roku. Po powrocie do Londynu urządza nową dużą pracownię w starej wozowni w pobliżu KensingtonGardens. Skupia się na malowaniu. Nadal związany jest z Akademią w Corsham Court, lecz dojeżdża tam tylko 2 razy w tygodniu.

Back to top