– Kalendarium


  • 1898-1912

Tadeusz Piotr Potworowski urodził się 14 czerwca 1898 roku w Warszawie. Ojciec, Gustaw Seweryn, inżynier technolog, ukończył studia w Petersburgu. Był wspólnikiem i dyrektorem fabryki motorów Diesla “Perkun” przy ulicy Grochowskiej w Warszawie. Matka – Jadwiga z domu Wyganowską. Piotr miał dwóch braci, Stefana urodzonego w 1899 roku i Jana urodzonego w 1900 roku. Dziadkowie – Piotr i Malwina z domu Moczulska – mieszkali w Płocku, mieli jednego syna Gustawa Seweryna i trzy córki. Rodzina Gustawa Seweryna mieszkała w Warszawie kolejno przy ulicy Chłodnej, Widok, Foksal, a później, kiedy warunki materialne poprawiły się przy ulicy Hortensja, w dużym pięknym domu, gdzie były “dwie windy, marmurowe schody z dywanami i portier”. Tadeusz Piotr Potworowski opowiadał, że pierwsze zapamiętane “obrazy”, które zrobiły wrażenie na dzieciach, to widziane przez okno barwne uroczystości pogrzebowe na pobliskim cmentarzu prawosławnym oraz konna straż ogniowa wyjeżdżająca z hałasem z remizy strażackiej po drugiej stronie ulicy. Brat matki był malarzem samoukiem, z wielką pasją oddającym się temu zajęciu. Rozbudziło to w dzieciach chęć do malowania i rysowania. Pierwsze nauki bracia pobierali w domu, później Piotr uczył się w Szkole Jeżewskiego i Konopczyńskiego. Sytuacja materialna rodziny była dobra. Wakacje spędzali we własnej willi w Kazimierzu nad Wisłą.

W 1913 roku wielki cios spotkał rodzinę Potworowskich, bowiem tego roku matka zginęła tragicznie w Zakopanem. Piotr bardzo przeżył tę stratę, kochał matkę i czuł się z nią mocno związany. Była osobą pełną temperamentu i bardzo lubianą. W latach 1914 – 1917 bracia spędzali lato w Kazimierzu. Przyjechał tu Anglik – student z Oksfordu, który miał uczyć chłopców angielskiego. Rezultat był jednak niewielki, gdyż nauczyciel wolał mówić po francusku, a chłopcom to odpowiadało. Ojciec przebywał w tym czasie w Ostendzie.

Po wybuchu wojny bracia zostali wysłani do ciotki Łopacińskiej (z domu Potworowskiej), do majątku Leonpol nad Dźwiną. Tu po raz pierwszy Potworowski zobaczył rysunki Stanisława Wyspiańskiego. Była tam też na wakacjach bliska krewna, córka generała Zajączka. U niej znajdował Piotr poparcie, kiedy w 1915 roku zamieszkał z braćmi w Moskwie (u ciotki Jeżewskiej). Piotr uczęszczał do polskiego gimnazjum dla ewakuowanych Polaków. Zachowały się pisane przez niego listy ilustrowane patriotycznymi lub żartobliwymi rysunkami. Po ukończeniu gimnazjum Potworowski wstąpił do I Pułku Ułanów Korpusu Polskiego gen. Dowbora Muśnickiego, nazwanego później Pułkiem Ułanów Krechowieckich. Wziął udział w bitwie pod Krechowcami.

  • 1918-1919

Po powrocie do Warszawy Potworowski rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, lecz trwało to krótko, ponieważ został ponownie zmobilizowany (do tego samego pułku). W walce z Ukraińcami brat Piotra, Jan, został ranny. Wzięty do niewoli zmarł w szpitalu w Trembowli. Tadeusz Piotr ukończył podchorążówkę i już jako podporucznik brał udział, razem z bratem Stefanem, w kampanii bolszewickiej. Ranny w walkach pod Zamościem znalazł się w szpitalu. 

  • 1920-1921

Potworowski postanawia zostać malarzem. Ojciec obiecuje mu pomoc. Po demobilizacji podejmuje naukę w szkole Konrada Krzyżanowskiego w Warszawie pod kierunkiem Adama Rychtarskiego. Jak wspominał: wstrząsem dla niego było zobaczenie rysunków i sztychów Rembrandta. Zaczyna dużo rysować i malować jak w transie. Poznaje Janusza Strzałeckiego. Już wtedy pociągało Potworowskiego wszystko co nowe. Poznał Mieczysława Szczukę i z zainteresowaniem obejrzał jego pierwszą wystawę kompozycji abstrakcyjnych dzieł. Był pod wrażeniem osobowości artysty, jego awangardowej postawy i wszechstronnych zainteresowań obejmujących również zagadnienia architektury, grafiki, plakatu czy filmu. W tym samym czasie sam namalował kilka abstrakcyjnych kompozycji. 

  • 1922-1923

Potworowski przenosi się, za namową Janusza Strzałeckiego, do Krakowa. Zjawił się w Akademii Sztuk Pięknych jeszcze w mundurze, z mauzerem u pasa i – jak wspominał – gotów był walczyć, gdyby go nie chciano przyjąć. Obyło się jednak bez przeszkód i zjawił się ze sztalugami w pracowni Prof. Józefa Pankiewicza oznajmiając, że tu będzie malować. “Zadzierzysty ułan” – mówili o nim koledzy. Pankiewicz wrócił do kraju po dłuższym pobycie we Francji i Hiszpanii. Przybliżał studentom malarstwo zachodnioeuropejskie, a szczególnie francuskie, którego był wielbicielem. Słuchali go z zaciekawieniem, odkrywał przed nimi tajniki warsztatu, a także uczył myślenia. Obrazy jego świadczyły, że był dobrym malarzem, chociaż nie wzbudzały zachwytu wśród studentów. Kiedy Potworowski przybył do pracowni, byli już w niej Jan Cybis, Hanna Rudzka (wkrótce żona Cybisa), Zygmunt Waliszewski i Józef Czapski – dwaj ostatni przeszli z pracowni Wojciecha Weissa. Obrazy Waliszewskiego nie podobały się Potworowskiemu, zarzucał im, że wyglądają jak ilustracje. Zainteresowały go natomiast obrazy Cybisa, bo miały gęstą materię farby, która była jak mówił  fr. lumineuse (świetlne) i tworzyła światło. Również formistyczne obrazy Józefa Jaremy uznał za ciekawe.

Potworowskiemu odpowiadała panująca w pracowni chęć zerwania ze sztuką zrutynizowaną oraz waga, jaką przywiązywano do koloru. Potworowski odnosił się z niechęcią do Pankiewicza, niewątpliwie jednak zajęcia w jego pracowni wpłynęły na kulturę kolorystyczną Potworowskiego, choć ogromną rolę odgrywał jego wrodzony smak, talent i niezwykła wrażliwość na kolor. Potworowskiego wciąga atmosfera tętniącego życiem Krakowa, do którego przybywali po latach wojny z różnych stron i środowisk ludzie o różnych poglądach, głównie młodzi. Przysłuchiwał się gorącym dyskusjom na spotkaniach literatów i artystów, wśród nich entuzjastów formizmu, w klubach “Gałka Muszkatołowa” i “Esplanada”. Oddychał atmosferą tak odpowiadającej mu awangardy. W czasie wakacji 1923 roku zaprosił kolegów do domu w Kazimierzu. Potworowski włącza się z zapałem do przygotowań związanych z wyjazdem grupy studentów do Paryża. Zakładają Komitet Paryski (K.P. – stąd nazwa kapiści). W celu zdobycia środków materialnych organizowali rozmaite imprezy, m.in. widowiska teatralne. Ich głównym animatorem był Józef Jarema, który wystawił własne futurystyczne sztuki “Serce pani Agnieszki” czy “Napoleon w elektrowni” (Cybis zagrał główną rolę).

  • 1924-1925

Wyjazd do Paryża nastąpił we wrześniu 1924 roku w następującym składzie: Jan Cybis, Józef Czapski, Seweryn Boraczok, Artur Nacht-Samborski, Tadeusz Piotr Potworowski, Hanna Rudzka-Cybisowa, Janusz Strzałecki, Marian Szczyrbuła, Zygmunt Waliszewski. W Paryżu dołączył do nich mieszkający tam Jacek Puget, po roku Dorota Seydenmannowa i nieco później Stanisław Szczepański. Młodzi malarze są pod wielkim wrażeniem dzieł oglądanych w muzeach paryskich i na wystawach. Pankiewicz zaleca im kopiowanie wybitnych obrazów w Luwrze (Potworowski wykonał m.in. kopię obrazu Delacroix Lew i pejzażu Corota). Uwagę ich przyciąga przede wszystkim Paul Cezanne oraz Pierre Bonnard, chociaż Cybisa nie od razu urzekło malarstwo Bonnarda. Potworowskiego interesuje też Henri Matisse, Pablo Picasso, Georges Braque, zwraca uwagę również na nowe prądy w sztuce lat dwudziestych. U Bonnarda natomiast odkrywa, obok ukazania nieograniczonych możliwości tkwiących w kolorze, tak ważny dla niego porządek konstrukcji obrazu, który kryje się pod powierzchnią pozornej przypadkowości. Potworowskiego zajmują inne problemy niż te, które stawia przed swoimi uczniami Pankiewicz.

Szukając własnej drogi, uczęszcza przez pewien czas do pracowni Fernanda Legera, gdyż tu znajduje odpowiadające mu dążenie do zdecydowanej strukturalności obrazu, opartej na dynamicznych rytmach, a równocześnie wyważonej. Był to też początek trwałej przyjaźni z Tytusem Czyżewskim. Razem zwiedzają Paryż, muzea, odwiedzają pracownie artystów, m.in. mieszkającego od dawna w Paryżu Tadeusza Makowskiego. Czyżewski miał już za sobą okres formizmu i w tym czasie bliższe mu były zainteresowania kolorystyczne, a operował kolorem żywym i mocnym. Na początku zamieszkali w dormitorium Lycee Jansson de Sailly na rue de Pompe. Cała grupa żyła w atmosferze wielkiej przyjaźni. Potworowski był skarbnikiem, Czapski – ze względu na najlepszą znajomość francuskiego – “ministrem spraw zagranicznych”. Pomagał on w nawiązywaniu kontaktów i uzyskaniu zamówień, gdyż miał rozległe powiązania także w sferach arystokracji. Później podzielili wspólne pieniądze i każdy żył na własną rękę. Potworowski zamieszkał na Montparnasse. Trudne warunki materialne zmuszały do podejmowania rozmaitych prac zarobkowych. Próbował różnych prac, m.in. jako bibliotekarz u hr. Orłowskiego, ale najczęściej wykonywał różne przedmioty użytkowe – malowane parawany, wachlarze i ozdobne kasety. 

Wiosną 1925 roku wybrał się na południe, gdzie odwiedził Eugeniusza Eibischa w La Ciotat. Zamieszkał w małym hoteliku w Marsylii w pobliżu portu. Chciał zrealizować swoje marzenia o dalekich podróżach zawarł znajomość z kapitanem małego handlowego żaglowca “Aimee-Marie” i został przyjęty jako członek kilkuosobowej międzynarodowej załogi. Płynęli z ładunkiem wzdłuż wybrzeży północnej Afryki. Zwiedził więc Potworowski Tunis, Maroko, Algier, Kartaginę. Wspominał tę sześciomiesięczną wyprawę jako najpiękniejsze dni w życiu. Zaczęła się wtedy trwająca przez całe życie fascynacja morzem, która znalazła odbicie w jego dalszej twórczości. Z podróży Potworowski przywiózł wiele rysunków robionych lekką kreską.

Jesienią wrócił do Paryża, żeby malować. Przyjął też zamówienie na wykonywanie modeli dawnych okrętów, do czego przygotowywał się starannie w Musee de Maritime. Czasem pomagał mu przy tej pracy Jacek Puget (budowanie modeli okrętów pozostało do końca życia jednym z ulubionych zajęć Potworowskiego). Również przy dekoracji sali na słynny bal zorganizowany przez kapistów jesienią 1925 roku w Salle d’ Agriculture wykorzystał Potworowski motyw statków. “Sufit przedstawiał głębię morską, w której pływały ryby i różne potwory, pod sufitem zawieszone były statki, a po drabinach wspinały się anioły z worków z trocinami” – wspomina Hanna Rudzka-Cybisowa. Zygmunt Waliszewski i Jan Cybis także uczestniczyli w projektowaniu wystroju sali. Józef Pankiewicz natomiast zrzekł się protektoratu nad balem w ostatniej chwili, funkcję tę objęli Pablo Picasso i księżna Dolly Radziwiłł. Na balu zjawił się cały Montparnasse – cały Paryż. Przybył Pierre Bonnard, Jean Cocteau, Constantin Brancusi, Olga Boznańska, Leopold Zborowski i wielu arystokratów zaproszonych przez Józefa Czapskiego. Bal miał wielkie powodzenie – nie przyniósł jednak spodziewanych zysków.

W latach 1926-1927 Potworowski urządza pracownię przy 22 Avenuedu Maine w sąsiedztwie rzeźbiarza Augusta Zamoyskiego. Ciągle poszukuje własnej drogi. Maluje inaczej niż koledzy – czasem, jakby z przekory, płasko jak kolorowe pocztówki. Dużo czyta – Stendhala, do którego często wracał i nawiązywał, Cocteau, Alain-Fourniera. Wcześniej już interesowali go filozofowie niemieccy – Schopenhauer, Nietzsche. Pod wpływem Jana Cybisa członkowie grupy postanowili nie wystawiać swoich obrazów, aż do osiągnięcia jak najwyższego poziomu. Wytrwali w tym postanowieniu aż do roku 1930, autorytet Cybisa i jego wymagania odczuwali jednak czasem jako ciężar. Potworowski nie zgadzał się z tym i zaczął jako pierwszy uczestniczyć w wystawach. Już w 1926 roku wziął udział, m.in. obok Tytusa Czyżewskiego, Eugeniusza Eibischa, Romana Kramsztyka, w Salonie Niezależnych w Palais de Bois-Porte Maillot w Paryżu, wystawiając obraz “Czarny statek”. Obraz malowany był – jak mówił Potworowski – bardzo prostymi środkami o schematycznie ujętej bryle statku. Czarny statek zakupiony został przez marszanda z Brukseli. W następnym roku na Salonie Niezależnych w Grand Palais eksponowane były obrazy “Żaglowce na morzu” i “Bitwa między flotą polską i szwedzką” – jakby cienie przezroczyste okrętów, prawie abstrakcyjne. Potworowski mówił, że sam nie wie, dlaczego dał taki tytuł. W tym czasie nadeszła z Krakowa wiadomość o założeniu w Paryżu filii Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierownictwem Prof. Józefa Pankiewicz. Ponieważ większość z grupy kapistów nie miała jeszcze dyplomów, przyjęci zostali tylko Cybis i Waliszewski, ci jednak na znak protestu zrezygnowali.

  • 1928-1929

Potworowski sześć tygodni spędza w Anglii. Zwiedza Oksford, Walię i przebywa dłuższy czas w Londynie, gdzie w niedużej Claridge Gallery na Brook Street w centrum miasta na wystawę zatytułowaną “SailingShips” – przedstawia 19 prac o tematyce morskiej. Wśród 6 obrazów olejnych znalazła się “Bitwa pomiędzy flotą polską i szwedzką”, “Żaglowce na morzu” akwarele przedstawiały okręty z czasów Ludwika XV i Ludwika XVI. Artysta wystawia także modele statków: XVIII-wieczną fregatę i hiszpański galeon “Santa Maria” Krzysztofa Kolumba. Odnaleziony w Londynie katalog tej wystawy zawiera spis eksponowanych dzieł. W tym samym czasie wystawiali tam Stanisław Noakowski i Stefan Felsztyński. Wystawę otworzył polski minister Skirmunt, co spotkało się w Polsce z zarzutem, że to zbyt mała wystawa na tak uroczyste otwarcie.

Potworowski zawiera znajomości i zaprzyjaźnia się z angielskim grafikiem Billem Hayterem oraz francuskim malarzem surrealistą Andre Massonem. W konkursie malarskim ogłoszonym przez ambasadora Polski i Związek Polskich Artystów w Paryżu najwyższe nagrody przypadły członkom Komitetu Paryskiego. Nagrodzono obrazy: S. Boraczoka, J. Cybisa, A. Nachta, J. Strzałeckiego i Z. Waliszewskiego. Werdykt wydało jury w składzie: G. Rouault, O. Friesz, R. Dufu, A. Salmon i J. Pankiewicz. Pokaz wyróżnionych prac odbył się w pracowni Augusta Zamoyskiego. Była to pierwsza wspólna nieoficjalna jeszcze wystawa członków Komitetu Paryskiego. Odniosła sukces – Gertrude Stein kupiła dwa obrazy J. Cybisa. Mieszkająca w Paryżu Angielka Gladys (Claire) Reynolds Chancerelles pośredniczyła nieraz w sprzedaży obrazów i innych prac, głównie do Anglii. Lubiła Polaków, wielokrotnie też była w Polsce, którą uważała za swoją drugą ojczyznę. Lata okupacji spędziła na polskich kresach.

Na jednym z przyjęć u Claire Chancerelles poznał Potworowski Magdalenę Mańkowską, studentkę antropologii, która pod koniec 1928 roku przyjechała z Brukseli na dalsze studia do Paryża. W kwietniu 1929 roku Potworowski i Magdalena Mańkowska zawarli związek małżeński.

  • 1930-1932

Na przełomie marca i kwietnia 1930 roku w Galerie Zak w Paryżu przy Saint-Germain-des Pres miała miejsce pierwsza wystawa kapistów (otwarcie 28 marca 1930 roku). Odwiedzano tę wystawę bardzo licznie, w tym tak znane osoby jak Gertrude Stein czy Edouard Vuillard. W maju Potworowski wyjeżdża do Genewy w związku z mającą się tam odbyć w Galerie Moos wystawą kapistów pod nazwą “Młode malarstwo polskie – Grupa K.P.”. Otwarcie nastąpiło 9 maja w trakcie obrad Sesji Ligi Narodów, patronat objęła Ambasada Polska w Szwajcarii. Zaprezentowano 108 obrazów, wydany został katalog z tekstem Waldemara George’a. Potworowski wystawił 15 prac, w tym 7 obrazów olejnych. Wystawa miała dobre recenzje, dokonano wiele zakupów. 6 grudnia 1931 roku w Klubie Artystycznym w hotelu “Polonia” w Warszawie odbyła się pierwsza polska “Wystawa Malarstwa Grupy K.P.”. Wystawiono 76 prac następujących artystów: S. Boraczok, J. Cybis, J. Jarema, A. Nacht, T. Potworowski, H. Rudzka-Cybisowa, D. Seydenmannowa, J. Strzalecki, Z. Waliszewski i rzeźbiarz J. Puget.

W tekście towarzyszącym ekspozycji katalogu, napisanym przez Cybisa, sformułowane zostało credo artystyczne grupy: “Głównym warunkiem powstania obrazu jest jego koncepcja malarska. Niezależnie od tego, czy płótno było malowane z wyobraźni, czy z natury, zawsze musi być widoczny malarski powód, dla którego było tworzone. Dzieło sztuki istnieje samo w sobie. Malując z natury, chcemy stworzyć płótno, które by odpowiadało naszemu przeżyciu malarskiemu wobec tej natury, więc nie żeby było dokumentem podobieństwa, ale żeby dało grę stosunków i działań plastycznych, na których koncepcję nas ta natura naprowadza. Wszystkie stosunki w naturze muszą być transponowane na warunki płótna (płaszczyzna) i nabrać tam samoistnego znaczenia. Kolor na płótnie powstaje dopiero przez kontrast z innymi kolorami. Kolor nie koncypowany z założonej gry, a tylko naśladujący kolor z natury – nie działa malarsko. Im kolor będzie słuszniejszy, tym forma będzie pełniejsza (Cezanne) i tym bliższa realizacji plastycznej. Nie chcemy zadziwiać żadnymi truck’ami, stwarzaniem złudzeń optycznych wypukłości czy dali, ani robieniem obrazków modernistycznych czy innych. Płótno nie musi być wykonane, ale powinno być rozstrzygnięte po malarsku.”

Potworowski powraca z żoną do Polski w kwietniu 1930 roku. Zatrzymują się u ojca Piotra w Warszawie, gdzie rodzi się syn Jan. Troskliwą opieką otacza ich druga żona ojca z domu Janicka. Na stałe zamieszkują w Rudkach, majątku rodziny żony – Mańkowskich niedaleko Poznania. Jeszcze w tym samym roku zimą Potworowski jedzie z żoną do Paryża. Do majątku w Rudkach często przyjeżdżają zaprzyjaźnieni z Potworowskimi artyści, m.in. Jan i Hanna Cybisowie, Wacław Taranczewski, Tytus Czyżewski, Janusz Strzalecki, który ożenił się z siostrą Magdaleny, Jadwigą Mańkowską, również poznaną w Paryżu. Taranczewski wspominał: “Obszerny pałac, piękny park dawały możność swobodnej pracy kilku artystom, którzy tam przebywali. Malowaliśmy z zapałem i martwą naturę, i pejzaż, i portret. Rudki stały się dla nas czymś w rodzaju Barbizonu, zajeżdżało się tam na zaproszenie i nie proszonym. Trwało to kilka lat, co roku przyjeżdżali inni malarze, mieszkał Janusz Strzalecki, przychodził przez pole z oporowa Jacek Puget. Jeździło się w sąsiedztwo do Oporowa, gdzie Ludwik Puget urządzał wieczory kabaretu “Różowej Kukułki”, której artystów przywożono z Poznania.” Nastrój panujący w Rudkach był też dużą zasługą żony Piotra – Magdaleny (Magi), osoby o wysokiej kulturze i uroku osobistym. Na podeście wewnętrznych schodów pałacu Potworowski wykonał malowidło ścienne pod wrażeniem Tintoretta, a przed domem stały jego rzeźby. Zachowały się listy Potworowskiego pisane do Jana Cybisa.

W maju 1931 roku pisze z Rudek jeszcze do Paryża: “Żałuję szalenie, że nie mogę oglądać wystaw w Paryżu, ale tu oglądam mego syna, który jest wspaniały i ma rubensowskie kształty, chyba po mnie, bo Maga jest zupełnie gotycka. W Rudkach kwitną wonne bzy, pokoje pałacu są zasypane kwiatami, wszędzie są kwiaty i piekące słońce, od rana do wieczora świergocą ptaszki. Sala przodków, która jest domowym refektarzem, czeka na Wasz przyjazd z bukietem irysów”. Hanna i Jan Cybisowie wracając z Paryża jesienią 1931 roku na kilka miesięcy zatrzymują się w Rudkach. Wbrew pozorom warunki życia w Rudkach były skromne. Potworowscy zajmowali trzy pokoje, a większa część dworu stała pusta do korzystania przez wszystkich spadkobierców (Magdalena miała pięcioro rodzeństwa). Matka jej od dłuższego czasu mieszkała w Rzymie. W jednym z listów do Cybisów pisał Potworowski o obrazach malowanych w Rudkach przez Taranczewskiego i Czyżewskiego: “Tytus namalował dużo płócien bardzo ciekawych – portret Magi w czerwonej sukni w dużym formacie na kanapce w kwiaty – z neapolitańską żółtą szmatką w tle z ptaszkiem. Potem kotkę Roztworowską na tej samej kanapce. Taranczewskiego w zielonym fraku ze szpadą. Najzdolniejszy jest Taranczewski. Obecnie grzebię się w brudnych fioletach z oranżami, dość tępo. Mam trzy akty Magi na wielkim płótnie, które nazywam Burdelem pompejańskim i dwa tygrysy w klatce, robię też powidła. […] Będziemy tu siedzieli i ciułali grosze, mamy już 600 zł, aż będzie 1500 zł, to wtedy pojedziemy do Włochów i żaden diabeł nas nie zatrzyma”.

W styczniu 1932 roku w długim liście do Jana porusza sprawę “Głosu Plastyków” i różne aktualne problemy życia artystycznego, m.in.: “odczuwam potrzebę poparcia naszego stanowiska w malarstwie przez słowo pisane i drukowane i musimy to uczynić. […] Musimy być bezwzględni w wygłaszaniu naszych poglądów. Co się tyczy “Głosu Plastyków”, to wszystko jest w porządku, tylko że Kraków jest dziurą i transmitowanie wszelkich problemów z Warszawy do Krakowa i z powrotem jest jałowe. Konieczne jest, ażeby nasze pismo wychodziło z Warszawy (co nie przeszkadza, żeby było drukowane w Krakowie). Myślę, że nie wystarczy nie dopuszczać kretynów do pisania, trzeba jeszcze znaleźć własny program, który ma coś do powiedzenia, otóż ja nie wiem, kto oprócz Ciebie tam pisze, bo Jarema i Gepert mnie nie zachęcają”.

Back to top