– T. P. Potworowski “Hiszpańska uliczka”

PIOTR POTWOROWSKI

„HISZPAŃSKA ULICZKA” (1955 r.)

„Potworowski był kolorystą, i to zaangażowanym bezpośrednio i najbardziej osobiście w dzieje “koloryzmu polskiego”. W roku 1924 wyjechał do Paryża wraz z całą grupą młodych malarzy (znaleźli się w niej między innymi Jan Cybis, Józef Czapski, Zygmunt Waliszewski, Artur Nacht-Samborski) z grupą, która wywrzeć miała potem olbrzymi wpływ na naszą sztukę, przenosząc doświadczenia Cèzane’a i Bonnarda, niewątpliwie pogłębiając kulturę plastyczną w Polsce, zwłaszcza w zakresie wrażliwości na barwę.

W dwudziestoleciu międzywojennym Potworowski był mniej znany od swych kolegów – Cybisa, Waliszewskiego. Malował pejzaże, martwe natury, ale także sceny groteskowe. Próbował w coraz szerszym zakresie wyjść poza to, co w koloryzmie polskim było impresją, bierną obserwacją – zjawisk barwnych. Szukał ekspresji.

Kiedy w roku 1956, po długim ponownym pobycie za granicą, głównie w Anglii, Potworowski wraca do kraju – jest już malarzem dojrzałym, w pełni świadomym swej drogi twórczej. Obrazy jego spotykają się z olbrzymim entuzjazmem w środowiskach artystycznych.

Jest to sztuka niewątpliwie oparta na doświadczeniach koloryzmu polskiego, ale korzystająca z tych doświadczeń w sposób wyjątkowo swobodny i oryginalny. Przede wszystkim – Potworowski nie rozbija kształtów na drobne plamy, nie gubi konturów. Podziały płaszczyzny są tutaj wyraźne, więcej – uniezależniają się one często od bezpośredniej obserwacji przyrody. Przypominają kompozycje abstrakcyjne. Potworowski nie jest jednak abstrakcjonistą, nie posługuje sie językiem plastycznym wolny od skojarzeń z formami natury. W dalszym ciągu obserwuje pejzaż z ogromną uwagą – by potem oddać nie zewnętrzne podobieństwo, lecz jego istotę, by zawrzeć w swych kompozycjach wilgotność podmokłych łąk Kornwalii, soczyste barwy pól w okolicach Łagowa, czy suche brązy spalonej słońcem ziemi hiszpańskiej. Dzięki olbrzymiej dyscyplinie i wyczuciu ekspresji kształtów obraz obok reprodukowany oddaje przy pomocy kilku zaledwie znaków surowy romantyzm kraju za Pirenejami”.

Źródło: „Wiedza i życie” nr 7 z 1968 roku

Back to top